Za nami ciekawy weekend jeśli chodzi o sporty walki. Najpierw, w piątek, odbyła się gala organizacji DSF w formule K1, która powoli wraca na salony i zaczyna odbudowywać się z popiołów. Jak ktoś lubi oglądać sporty walki, to warto śledzić organizowane przez nich gale.

Jak narazie oczywiście nie da się ich porównać w stosunku 1:1 z galami KSW, inne są tu środki, i trochę inna popularność, jednak widać sporo pozytywów. Pojawiają się w niej zawodnicy, którzy jeszcze nie tak dawno walczyli w galach MMA w tym z powodzeniem w KSW. Wystarczy wspomnieć Marcina Rożalskiego czy „Irokeza”, który również podpisał z nimi kontrakt.

W sumie fajnie, że coś się zaczyna w tym kierunku rozwijać. Raz, że będzie szansa dla wielu fighterów na rozwijanie się w formule, którą lubią a dwa nie będzie takiego przesycenia MMA które ma póki co swój czas – jednak wszystko może się przejeść. Myślę, że jak się nic nie popsuje to może za kilka lat poziomem, prestiżem i co tu dużo mówić kasą, będą dorównywać galom KSW. Tego im życzę.
I dorzucam krótki film pokazujący w skrócie to co się działo w piątek:

W sobotę natomiast miała miejsce 43 gala KSW. Uważam, że była bardzo udana jeśli chodzi o poziom walk ( no może jedynie walka Janikowskiego rozczarowała bo przeciwnik zbyt szybko się poskładał 🙂 ). Niestety mniej była udana dla naszych zawodników, gdyż na bodaj 6 walk polaka z zagranicznym fighterem, tylko w jednej „nasz” był górą – wspomniany wcześniej „Janik”.

Z drugiej jednak strony to dobrze, że organizatorzy na przeciwników sprowadzają coraz lepszych zawodników bo dzięki temu poziom naszych sportowców też się będzie podnosił. Jest to też dużo ciekawsze do oglądania dla kibiców. Nikt nie chce wydawać na galę kasy, rezerwować sobie wieczoru tylko po to aby obejrzeć walki, które trwają kilka sekund bo przeciwnicy „naszych” kładą się pod byle ciosem.

To co jednak podobało mi się tutaj najbardziej, i co skłoniło mnie do napisania kilku słów o tej gali, to szacunek jaki sobie okazywali zawodnicy. Najbardziej wręcz zdziwił mnie Norman Parke, który wcześniej dał się poznać jako chamski gość zachowujący się jak gówniarz na podwórku. Taki swój wizerunek stworzył przed wcześniejszymi swoimi pojedynkami. Tutaj w walce z Łukaszem Chlewickim cały czas okazywał szacunek, a po walce dziękował swojemu rywalowi i zarzucił sobie Łukasza na barana 🙂 o wiele lepszy to wizerunek niż ten wcześniejszy.

Fajnie, coś takiego się ogląda. Generalnie sztuki walki uczą wzajemnego szacunku dla wszystkich, którzy coś trenują. Każdy wie ile wysiłku trzeba włożyć w trening, jakie pojawiają się wątpliwości i kryzysy. Można powiedzieć, że tworzy się taka fajna atmosfera i swego rodzaju „rodzina” ludzi trenujących sporty walki. Cała reszta, ta otoczka, którą widzimy w tv to często PR budowany przez promotorów i organizatorów aby lepiej sprzedać zawodnika czy galę.

Ostatnio brałem udział w fajnym szkoleniu o przygotowaniu motorycznym w sportach walki. Wśród uczestników byli przedstawiciele różnych sztuk walki. Przedział wiekowy też był dość spory. Nie było jednak jakiegoś wywyższania się, kto co trenuje, co jest lepsze, kto ma lepszy rekord.

Takimi rzeczami zajmują się Ci co trenują w kapciach przed telewizorem i znają się najlepiej na wszystkim, albo tacy co trenują od wielu lat…tyle, że raz w miesiącu i też już wszystko wiedzą najlepiej. Dla nich najważniejsze jest rozstrzygnięcie, która sztuka walki jest najlepsza, czy walka była ustawiona, śmieją się z zawodników, którzy są strasznie zmęczeni już w 2 czy 3 rundzie…to pokazuje poziom ich wiedzy.

Na zakończenie artykułu, jako przykład fajnej zapowiedzi walki wstawiam filmik gdzie „Pudzian” z Karolem Bedorfem zapowiadali swoją walkę na kolejnej gali. Godne naśladowania.

http://www.polsatsport.pl/wiadomosc/2018-04-14/ksw-bedorf-wreczyl-pudzianowskiemu-ugotowany-kamien-wideo/

pozdrawiam
Si Fu Sławomir Chmielewski

Share This